środa, 15 lipca 2015

Rozdział VI

-A więc jak się tu znalazłaś?-zapytała mnie moja współlokatorka, zaraz po tym, jak usiadła koło mnie na moim łóżku.
-Przyjechałam samochodem.?
-Nie głupku. Chodziło mi o to, czym jesteś.
Zamyśliłam się chwile.
-Pół wampir, pół wilkołak.
-Ooo... Jestes hybrydą. Oczywiście, jest tu kilka hybryd, ale nie ma takich jak ty.
Żebyś tylko wiedziała...pomyślałam, ale szybko odsunęłam od siebie tę myśl.
-A ty?
-Stuprocentowa czarownica.
Moje brwi podjechały do góry.
-Nie patrz tak na mnie. Magia jest w mojej rodzinie dziedziczona z pokolenia na pokolenie.
-Mhm-mruknęłam.
-Okej, lekcje się już skończyły, ale jak chcesz, mogę ci się pomóc rozpakować, a potem oprowadzę Cię po szkole.
Kiwnęłam głową i wzięłyśmy się do pracy. Rozpakowałyśmy moje walizki, pochowałyśmy ciuchy i buty do szafy i komody, moje książki rozłożyłam na biurku i zdjęcie rodzinne przedstawiające mnie, mamę i Aleca roześmianych i beztroskich.Pamiętam tamten dzień,rok temu, byliśmy na wycieczce w zoo, Alec ciągle mnie rozśmieszał i robił głupie miny do zwierząt, a mama latała dookoła nas z aparatem. To były jedne z naszych najszczęśliwszych chwil po odejściu ojca. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Arii.
-Prawie bym zapomniała. Tu masz swój plan lekcji.Jesteśmy w tej samej klasie.-uśmiechnęła się do mnie wesoło.
-Super. Będziesz mogła mi pomomóc odrobić zaległości.. A książki?
-Są w twoim biurku- powiedziała, po czym podała mi mój nowy plan lekcji.
Codzienny plan zajęć: Alyssa Collins poziom 6:
0. 7.30-8.00 - Śniadanie, stołówka
1. 8.00-9.00 - Historia sala 105, prof. R.Sage
2. 9.00-10.00 - Demonologia sala 108, prof. M.Montgomery
3. 10.00-11.00 -Angielski sala 103, prof. L.Kelly
4. 11.00-12.00 - Literatura sala 112, prof. S.Hale
5. 12.00-12.30 - Przerwa na lunch, stołówka
6. 12.30-13.30 - Łacina sala 101, prof. O.Curtis
7. 13.30-14.30 - Magia sala 100,prof. B.Bennet
8. 14.30-15.30 - Wychowanie fiz. sala gimnastyczna,prof. D.Harvey
9. 15.30-16.30 - Nasza biologia sala 104, prof. P. Parker
10. 16.30-17.30 - Trening sala gimnastyczna, prof. D.Harvey
11. 17.30-18.00 - Kolacja, stołówka
    Było już dawno po kolacji, więc Aria stwierdziła, że powinnyśmy iść spać, ponieważ cisza nocna zaczynała się o godzinie 21. Byłam mega zaskoczona, więc dziewczyna wyjaśniła mi, panujące tu zasady. Była cisza nocna, nie mogliśmy wchodzić na piętro nauczycielskie, do klas po lekcjach też nie mieliśmy wstępu, na korytarzach nie mogliśmy latać, czarować,gryźć,drapać,bić się i tym podobne. Nie mogliśmy bez wyraźnego powodu atakować innych uczniów i wrazie kłopotów powinniśmy iść z tym do profesorów. Na kampus mogliśmy wychodzić tylko w czasie przerwy na lunch, lub po lekcjach.
Gdy skończyła mi wyjaśniać zasady, zaczęła wchodzić w bardziej interesujące tematy. Kto jest największym ciachem w szkole? Kto największą wiedźmą,poniżającą innych? Najładniejsza para w szkole, najmniej lubiane osoby, itp. Aria powiedziała mi także, że jestem gwiazdą tego tygodnia, bo jak mi wyjaśniła, nie dość że pojawiłam się w środku roku szkolnego, to też jestem jeszcze hybrydą. Nie bardzo interesowało mnie, co ludzie mają do powiedzenia na mój temat.
Aria nie wypytywała mnie dlaczego zostałam hybrydą i byłam jej za to wdzięczna. Sama zaczęła mi opowiadać o tym, że w jej rodzinie magia jest rzeczą normalną i że jej rodzice i dziadkowie też chodzili to tej szkoły. Aria jest jedynaczką.
Jej rodzice nie są zbyt bogaci, mimo to, dziewczynie to nie przeszkadzało. Dowiedziałam si.ę także, że pochodzi z Londynu.
-A twoja rodzina?-zapytała po pewnym czasie, gdy już obie byłyśmy po prysznicu i w piżamach, i siedziałyśmy na swoich łóżkach.
-Ten chłopak, z którym tu przyjechałam, to mój brat bliźniak, Alec. Jakieś dwa miesiące temu, przeprowadziliśmy się z Los Angeles do Londynu, ponieważ moja mama znalazła bardzo dobrą ofertę pracy. Mam trzech najlepszych przyjaciół, z którymi śpiewam i gram koncerty. Scotta, Matta i Sebastiana. Sebastian jest wampirem i z tego co wiem, chodzi tu do szkoły. Alec jest moim bratem. On jeden, jedyny wie co się ze mną stało. Dlaczego stałam się opryskliwa, nieufna i samodzielna. Rozumiał mnie i kochał jak nikt inny. Ale zabroniłam mu mówić komukolwiek o tym co nas spotkało. Nie chciałam być wytykana palcami. Mój ojciec, który gwałcił mnie latami,a przed innymi udawał idealnego męża i ojca, odszedł od nas trzy lata temu. Właściwie to ja go zaszantażowałam, że pójdę na policję, jeśli od nas nie odejdzie. Wystraszył się i uciekł. Tchórz. Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Ponieważ wiedziałam, że jeśli mu się przeciwstawię, to będzie to samo co ze mną, robił z Aleckiem. Chroniłam brata. 
Sama nie wiem, czemu jej to powiedziałam. Nigdy nikomu nie wspominałam o ojcu, nikt nie wiedział prawdy. A teraz powiedziałam ją prawie obcej osobie. Ale czułam, że mogę jej zaufać.
Aria popatrzyła na mnie oczyma pełnymi łez. Wstała, przyklękła przy mnie i powiedziała:
-Bardzo, bardzo mi przykro że musiało Cię to spotkać. To piękne, że chroniłaś brata. Ale ten potwór, który zrobił z twojego życia piekło, powinien za to zapłacić. Obiecuję Ci, że pewnego dnia tak się stanie. 
Teraz ja patrzyłam na nią szklistym wzrokiem.
-Dziękuję.-tylko tyle udało mi się wykrztusić. 
Aria zrozumiała.Nie odwróciła się ode mnie, nie wyśmiała mnie. Po prostu mi współczuła. i byłam jej za to wdzięczna. Uścisnęła moja rekę. Spojrzałam na nią ze smutnym uśmiechem i ją przytuliłam. Zaśmiała się cicho i delikatnie odsunęła ode mnie.
- Na dziś koniec tych pogaduszek. Pewnie jesteś zmęczona całym dniem podróży. 
Kiwnęłam twierdząco głową. Aria położyła się w swoim łóżku i już po paru minutach usłyszałam jej miarowy oddech i delikatne chrapanie.
Choć był lipiec, w nocy panował tu chłód. Wpełzłam pod kołdrę i położyłam głowę na poduszce. Rozmyślałam o tym, jak moje życie w tak krótkim tempie się zmieniło. Przeprowadziliśmy się, zmieniliśmy szkołę, umarłam, zostałam hybrydą, musiałam się wyprowadzić z domu i zamieszkać w szkole przypominającej Hogwart. I dowiedziałam się o istnieniu nadnaturalnego świata. W ciągu niecałych dwóch miesięcy, moje życie przewróciło się do góry nogami. 
Zasnęłam śniąc o jednorożcach i krasnoludkach.

-Ally wstawaj!!
-Nie Alec, jeszcze nie.- wymamrotałam.
-Nie Alec, tylko Aria.
Podniosłam głowę i faktycznie. Aria kucała przed moim łóżkiem próbując mnie obudzić.
-No już wstaję.
-Ty idź do łazienki, masz już tam mundurek, a ja Cię spakuję.
-Mhm.
Łazienką było średniej wielkości pomieszczenie, które dzieliłyśmy tylko we dwie. Wystarczyło otworzyć drzwi, które znajdowały się niedaleko szafy Arii.
Zamknęłam za sobą drzwi, umyłam zęby, rozczesałam włosy i ubrałam się w mundurek, który obowiązywał każdego ucznia w szkole. Składał się z czarnej, prostej spódnicy przed kolano, białej koronkowej bluzki na ramiączka i czarnej marynarki. Do tego rajstopy i moje czarne baleriny i prezentowałam się całkiem nieźle. Podmalowałam usta truskawkowym błyszczykiem i wyszłam z łazienki.
Aria była ubrana tak samo jak ja, chociaż miała na sobie beżowe mokasyny.Wzięłyśmy swoje torby i wyszłyśmy z pokoju. 
- A tak właściwie, która godzina?-spytałam lokatą gdy szłyśmy korytarzem.
-7.40.
Gdy stałyśmy przed drzwiami prowadzącymi do stołówki, szatynka zatrzymała się, spojrzała mi w oczy i z rozbawioną miną powiedziała.
-Przygotuj się na przedstawienie.
-Jakie przedsta...- nie dane mi było dokończyć, bo w tym momencie lokata otworzyła drzwi.
Wszystkie głowy jednocześnie obróciły się w naszą stronę. Przy każdym stoliku siedziało po cztery, sześć osób, w różnym wieku. I każda osoba wpatrywała się we mnie. Niektórzy z zaciekawieniem, inni z zazdrością(?), jeszcze inni z zaskoczeniem. A ja stałam tam z Arią osłupiała. Dziewczyna zachichotała, wzięła mnie za rękę i zaczęła prowadzić w stronę lady z jedzeniem. Po chwili otrząsnęłam się z osłupienia, wzięłam niebieską plastikową tackę, leżącą na końcu kolejki i podeszłam do jedzenia. Było tam mnóstwo rzeczy. Ja wzięłam sobie płatki czekoladowe z mlekiem, czyli to samo co Aria i ruszyłyśmy przez środek stołówki do stolika. Właśnie miałam usiąść na krześle, kiedy przed oczami zrobiło mi się ciemno i upadłam. Zdążyłam zobaczyć zaskoczone i przerażone spojrzenie Arii, znaim zemdlałam.
---------
Kochani! Rozdział krótki, i za to przepraszam. Jadę na dwa tygodnie na wakacje, więc w tym czasie nie dodam postu.. Mam nadzieję, że podoba Wam się mój blog. 
Miłych wakacji :*

1 komentarz: